Anderseitsarbeiter

do trupa

Stefan był dobrym alkoholikiem. Nie kradł i nie awanturował się. Staczał się sam, powoli, na własną rękę. Stefanowa, przypatrywała się temu biernie, jak tylko żony pijaków przypatrywać się mogą.
Małżonka przyłapała Stefana, którejś nocy na piciu wódki z gwinta. Leżał na kanapie przed telewizorem i wlewał w siebie alkohol. Gdy weszła do pokoju, ze wstydu, może nawet ze strachu zachłysnął się. Zerwał się na równe nogi, jął podskakiwać, kaszleć, charczeć i wyć. Alkohol odkażał drogi oddechowe. Odkaszlnął w końcu padając na kolana, podniósł głowę, oczy wylazły mu na wierzch, nabiegłe krwią i skąpane łzami. Nie pij na leżąco, powiedziała smutno żona.

Znalazła Stefana rano na tapczanie. Nogi na oparciu, głowa na poduszce, poza naturalnej drzemki. Tylko ciało było zgięte jak gotowa do skoku sprężyna, powstrzymana w ostatniej chwili przed rozprężeniem. W zsiniałych ustach milczał dymiący kikut.

- Nie pij na leżąco – powiedziała żona.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.